Karolina: Mam pytanie dotyczące przetworników. Chcę wymienić przetworniki w stracie na mocniejsze do dużego gainu i, nie tracąc mocy na sygnale dobry, wstawić głośny przetwornik pod gryf. Warto inwestować w pickupy aktywne czy lepiej zostać przy standardzie pasywnych?

Są dwie drogi i każda z nich jest dobra. Możesz zamontować przetwornik o wysokim sygnale lub set aktywny. Jeżeli zależy Ci tylko na mocy, a nie dbasz o barwę, to masz szeroki wybór. Możesz zakupić właściwie wszystko powyżej rezystancji 13 kOhm i zrobić w swoim stracie dziką elektrownię.

Nie piszesz, jaki masz układ przetworników. Jeżeli jest to 3 × S, to tanim i dobrym rozwiązaniem jest zakup dwucewkowego singla Mings SB3 – 13,6 K (fot.13). Za około 150 złotych przekonasz się, czy trzy przetworniki takiej mocy to jest to, czego oczekujesz. Chcąc inwestować w lepszą jakość, masz do dyspozycji wiele firm wiodących prym w jakości jak np. DiMarzio lub Seymour Duncan. Jeżeli przy moście masz miejsce na HB, to klasyczny „morderca”, jakim jest S. Duncan Invader (fot. 14) o mocy 16,8 K, powinien być więcej niż zadowalający.

Przetworniki aktywne – tu do dyspozycji są przede wszystkim EMG dedykowane stratocasterowi (fot. 16) oraz Seymour Duncan AS-1 Blackouts Singles Active Pickup Set (fot. 15).

Bardzo trudno jest określić, który set będzie bardziej odpowiedni. Możesz zasugerować się filmami z YouTube’a, prezentującymi możliwości obu układów aktywnych.

Mając na koncie zamontowanych wiele przetworników aktywnych w słabszych instrumentach, mogę stwierdzić, że spora większość właścicieli jest zadowolona. Liczba zadowolonych jednak spada, jeżeli chodzi o muzyków mających bardzo dobre gitary. W większości wracają do układów pasywnych, które, jak twierdzą, dają im większą swobodę w kreowaniu brzmieniu.