Jakub: Szukając dobrego sustainera, natknąłem się na dziwny wynalazek firmy Fernandes. Pragnę się dowiedzieć, jak on działa, skoro może przedłużyć dźwięk w nieskończoność? Ile mogłyby kosztować ewentualne przeróbki gitary, aby zamontować ich system? Jestem fanatykiem długiego brzmienia, bawię się różnej długości delayami, ale moja gitara na słaby sustain. Proszę o odpowiedź.

W takich rozwiązaniach pojawia się pytanie, jak długo powinna wybrzmiewać struna w gitarze? Sustainer Fernandeza odpowiada w ten sposób: dopóki bateria się nie wyczerpie… Czy jest to wystarczająco długo? Myślę, że aż nadto.

Kilka słów o zasadzie działania sustainera. Jest to urządzenie elektroniczno-mechaniczne, które wytwarzając pole magnetyczne, w którego zasięgu są struny gitary, wprowadza je w drganie, przedłużając ich naturalny dźwięk (fot. 1).

Wynalazek Fernandeza nie zdobył zbyt wielkiej popularności wśród artystów koncertujących z prostego powodu. Kiedy temat sustainera był na czasie i wielu muzyków poważnie zastanawiało się nad jego przydatnością, zawsze padał argument sprzężenia zwrotnego miedzy przetwornikiem a głośnikiem. Dla wielu był on wystarczający, a niekończący się sustain często okazywał się zbyt kosztowny wobec jego realnej potrzeby na scenie. Na niekorzyść sustainera przemawia też konieczność znacznego przerabiania instrumentu.

Gitarzyści, którzy mają cenne instrumenty, są dalecy od takich zabiegów. Myślę, że następstwem tych przeciwności było powstanie czegoś taniego, co działa podobnie do sustainera Fernandeza, ale nie wymaga żadnych przeróbek. Jest to Ebow (fot. 2). Małe urządzenie, które przyłożone do struny wprowadza ja w drganie, przedłużając sustain.

Jeżeli chodzi o koszty montażu sustainera Fernandez, to wahają się one od 200 do 400 złotych w zależności od instrumentu.